Lavazza Qualita Rossa

Kawa o czwartej rano? W zasadzie to nie ona zwabia mnie do jadalnego o tej porze. Mój organizm potrzebuje, wręcz z dokładnością co do minuty, sześciu godzin snu.
Gdy kładę się wcześniej, bez popołudniowego restartu budzę się wypoczęty i gotowy do jakiegoś zaplanowanego działania. Wstaje więc, coś robię i około południa chętnie położyłbym się na kilkadziesiąt minut. To wystarcza by nabrać sił na dalszy ciąg dnia nawet do jego późnych godzin wieczornych. Kiedy nie wyłączę się za dnia, już około 22giej jestem gotowy do spania i tym samym wracamy do początku.
Lavazza Qualita Rossa to mój ulubiony smak i aromat. Niezwykle delikatna, nie pozostawiająca smaku goryczy. Świetna do poranny rozruch czy popołudniowy czas na kawę. W pracy nie ma szans by zakupiono ją do ekspresu wobec czego trzeba się męczyć z gorzkim zielonym Jacobsem. Czasy kiedy z ludźmi z biura zakupywaliśmy dwu kilowe paczki ekskluzywnych kaw minęły bezpowrotnie. Tak jak wiele fajnych, czasami szalonych, często spontanicznych akcji. Od dawna już klimat uleciał, a z nim odfruwają ludzie. Sterylizacja pracy.
Myślałem o założeniu takiego miejsca w siedzi gdzie będę opisywał miejsce gdzie mieszkam. Zwracał uwagę na bezsensowne działania władz i administracji, porównywał, od choćby pizzerie czy restauracje. Stwierdziłem jednak, że coś takiego już było i nie warto wracać do tego. Może odwagi więcej i większa świadomość jak dotrzeć do ludzi. Z drugiej strony to nie mało mam problemów? Przechodzę ulicami, omijam, spoglądam i nie koniecznie muszę poświęcać czas na uzewnętrznianie własnej irytacji. Zostawiam więc to w spokoju i nie wracam do tematu.
W piątek obejrzałem od początku do końca Na krawędzi. Wiele w tym wszystkim przesady i baśni, ale widoki, niektóre akcje na ściankach przyciągają na tyle, że można wysiedzieć. Jeśli o górach nie wspominałem to nie oznacza to, że o nich zapomniałem. Z pomocą miesięcznika npm wciąż układam sobie plan i mapę wędrówek. Prócz upragnionej Orlej Perci zrodził się we mnie pomysł na rodzinny wyjazd na Rusinową Polanę skąd, podobno, jest najpiękniejszy widok na ziemi.
Stojąc na grani Kitzsteinhorn zapierało mi dech w piersiach. Po horyzont nie zmącony niczym innym obraz alpejskich szczytów. Rzecz niedopisania. Pomimo tego Tatry mają w sobie coś magicznego. I nie ważne czy spogląda się na nie ze słynnej zakopiańskiej drogi, stojąc na Polanie Szymoszkowej, czy będąc już na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Matterhorn jest i będzie odrębną sprawą. Jej blask nie przyćmiewa cień żadnej innej góry. Pięknem swym każe pokłonić się. Wydaje się taka bliska, na wyciągnięcie ręki. Można patrzeć, z zachwytem. Śmiałość i pewność nie mają tu jednak nic do powiedzenia. Choć zachwyca jest bezwzględna. Zaliczana do tzw. trudnego alpinizmu. Nie chodzi o to by wejść i ją ujarzmić. Patrząc na nią chciało by się wciągnąć do płuc alpejskie powietrze, nie odrywać przez chwilę oczu i zrozumieć do końca istotę zachwytu krajobrazem. Cały sens.
Nie będzie nic o muzyce? Będzie. Anna Gogola, amatorka, samouk o zachrypniętym głosie, której kłaniało się w pas całe jury Mam talent. Ogłoszenie wyników i ku zdziwieniu tej fachowej trójcy wokalistka odpada z programu. Nim do tego doszło rozbrzmiała między nami w domu dyskusja na temat jej ewentualnej kariery. Za przykład postawiłem Ewelinę Flintę, która wydawała się pójść we własnym kierunku. Nie wyszło. Czy udało się Ani zostać zauważonym na tyle by pokusił się jakiś wydawca wspomóc ją w jej marzeniu, którym jest własna autorska płyta? Jeśli komuś uda się wyprzedzić mainstream, a debiutantka będzie wiedziała naprawdę czego chce i nie będą to festyny przy kiełbasce, to po tym co usłyszałem, jej głos jest wart uwagi. Jeśli jednak da się zwieść jak zrobili to startujący w innym plasticzanowym szoł amatorzy, czy siedząca w jury Agnieszka zawsze zostanę sobą[1] Chylińska, to nie tylko urobią jej produkt, ale ona sama kiedyś nie pozna własnego ja oglądając powtórki castingu do Mam talent. Reasumując, mieć talent i głos to jedno, ale trzeba jeszcze posiadać silną świadomość własnego poczucia spełniania, by to co stanie na półce sklepowej przyciągało blaskiem szczerości. Tego jej życzę, a znakiem przewodnim niech będzie fakt, że lepiej robić coś z głosem własnego sumienia niż liczyć na społeczność. Ta woli akordeon.
___
Z cyklu Znaki szczególne autora:
Ulubiona kawa: Lavazza Qualita Rossa

[1]- O.N.A. Modliska