Jeep Commander

O gustach, a nawet o guścikach w pracy się nie rozmawia. Pomijając ten fakt, warto czasem wysłuchać kogoś i samemu zwrócić na coś uwagę. Corporate Identity określa pewien kierunek, ale widać nie dociera do sfer, które powinny prowadzić ten cały rozklekotany wózek od tej strony. Ich sprawa.

Choć z drugiej strony też jakoś odczuwam ten wiatr we włosach. Gdy czujesz upartość – ustępuj. Satysfakcja gwarantowana. Właściwie to miałem napisać jeszcze wczorajszym wydarzeniu. Właściwie to skłonić się ku temu wymarzonemu pojazdowi.

Dziś zadzwonił szczęśliwy posiadacz mojego byłego pojazdu i rzucił mnie na kolana pytaniem o… regulację świateł. Nigdy tego nie używałem. Świeciły, widziałem i jechałem. Czy on teraz chce mi powiedzieć, że mogłem widzieć lepiej? Z tym wzrokiem coraz gorzej, o czym przekonuje się, wracając na moment do akapitu pierwszego, wgapiając się godzinami w znaczniki html. Mniejsza jednak o to. Poczułem się zaskoczony tym pytaniem. Pierwsze auto sprzedałem dobremu znajomemu i więcej nie było rozmowy na jego temat, a teraz zastanawiam się co jeszcze gość wymyśli. Z drugiej strony jeśli zadzwonił tylko w tej sprawie to chyba nie kłamałem nie? W samochodzie został mój szalik. Na końcu języka miałem żeby wziął go sobie do wycierania okien. Szkoda go trochę. Mimo to nie jestem za tym by pan mi z jakiś względów go przywoził.

To co z tym wymarzonym? Kto widział film Dlaczego nie? zrozumie jego praktyczność. Gdzie tu ekonomia? Nikt nie napisał tutaj, że rzucam się na niego przy pierwszej okazji. Priorytetów ważniejszych jest od groma. Nacieszyć się też nie zdążyłem jeszcze ostatnim naszym nabytkiem. Z inne bajki, relaksujący, odprężający, wyciszony, a jednocześnie lubiący pokazać pazurki. Szczerze? Niczego więcej nie oczekuje w chwili obecnej od samochodu.

A ten co chciało by się mieć, to cel, do którego, jak do każdego innego warto dążyć. Czy droga w górę czy pod górę.
___
Z cyklu Znaki szczególne autora:
Wymarzony samochód: Jeep® Commander