Warpath


Act Of Terror (2006, self-released)
Zaczyna się obiecująco. Mowa o introdukcji. Słychać przejeżdżający czołg i na tym w zasadzie zakończyć można opis tego pięcio utworowego wydawnictwa.Grupa Warpath jest na początku drogi. Słychać to w każdej sekundzie, w każdej nucie tej płyty. Niezbyt dopracowane aranżacje, więcej, wręcz szkolne budowanie kompozycji na patentach, które straciły już dawno swoją moc. Innymi słowem nic co przyciąga teraz i co wróżyć może jakąkolwiek nadzieje na lepsze (gorsze?) jutro. Bębniarz stara się jak może, wokalista stara nawiązać się do najlepszych w deathowym fachu, a gitarzysta, cóż wydaje się jakby dopiero co zaczynał przygodę z instrumentem i po opanowaniu kilku zagrywek, riffów poczuł wiatr w plecy. Niestety to nie wiatr, a raczej ktoś desperacki popycha go by grał. Nie łapie pomysłu na ten zespół. Potrzeba jeszze dużego zaparcia, godzin spędzonych na próbach by to wszystko nabrało sensu, wykrystalizowało jaką jakość. Metal w takim wydaniu już był, w gorszym czy lepszym wydaniu, mniej czy bardziej oryginalny, ale był. Kolejne powielanie, bez pomysłu na choć odrobinę czegoś własnego skazuje zespół na zapomnienie. Póki co początki, a droga długa jest i nie wiadomo gdzie ma kres.
___
Tekst z 2007