Uziel


Long Perished Rebels (2006, self-released
Jeśli na początek rzucę nazwami, jednym powie to wszystko inni będą zarzucać, że poszedłem po najłatwiejszej linii oporu. Początek otwierający to wydawnictwo utworu Killed & Rotten mógłby wskazywać na grindową rzeźnię. Nic z tego, włącza się klawisz i wszystko idzie w średnim tempie. Dokąd? Ano w tym samym kierunku co np. Crionics. Long Perished Rebels to nic innego jak wymieszane z sobą gatunki black i death. Kompozycje jednostajne, nudne stukanie bębnów (automat). Wszystko to już było w lepszym lub gorszym wydaniu. Być może należą się pochwały za to, że Uziel stara się stworzyć coś ciekawego. Nie wyróżnił się z tłumu. Zabrakło ekspresji, mocy i siły, którą wstrząsnęła by słuchaczem. W muzyce jaką prezentuje Uziel nie powinno być kompromisów. Long Perished Rebels jest zbyt zachowawczy, zbyt mało energii by porwać się wir szaleństwa.
Wolność artystyczna i prawo do własnego drogi. Szkoda tylko, że wydeptaną ścieżką, na której nikt już raczej nie stara znaleźć dla siebie coś ciekawego.
___
Tekst z 2007