Pewnego razu w kinie

Już miałem wyłączyć telewizor, ale jeszcze odruchowo kliknąłem parę kanałów i w opisie widzę Wejście smoka. Sentyment zatrzymał mnie na chwilę. Dosłownie w ubiegłym tygodniu widziałem Bruce’a Lee na dużym ekranie. Kultowy film w TV, którego klimat w dzisiejszych czasach jest w stanie oddać nie kto inny jak sam Quentin Tarantino.

Nie wiem jak wy, ale ja przez pierwsze półgodziny, a może z kwadrans dłużej, oglądałem Pewnego razu… w Hollywood mając wrażenie, że jestem w teatrze. Ten film musicie zobaczyć mając pustkę w głowie! Zostawcie wszystko codzienne sprawy na 2 godziny i 40 minut z boku, skupcie się na fabule. Mistrz ma dla was kolejną genialną historię.

Jak to jest grać u Quentin Tarantino? Niemal od początku przyciąga on znane nazwiska, które w jego filmach odkrywają nieznaną cząstkę siebie. Aktorską Wisienką na torcie Pewnego razu… w Hollywood jest Al Pacino.

Brad Pitt nie wymaga komentarza. Kamera go kocha, a on wchodzi w skórę kolejnej sympatycznej postaci.

Jestem z pokolenia, które pamięta Leonardo DiCaprio z roli w Titanicu, wzdychania rówieśniczek, plakaty z bravo i popcornu. Był bożyszczem nastolatek, czy dziś zanim wzdychają? Wydaje się, że aktor już dawno przeszedł na męską stronę mocy. Czy dalej urzeka swym wdziękiem piękną płeć?

Quentinowi Tarantino napewno nie odmówił Rafał Zawierucha. Wcielił się w postać reżysera Dziecko Rosemary. W filmie pojawia się moralna aluzja do poczynań Romana Polańskiego. Historia Pewnego razu… w Hollywood obraca się wokół innego aspektu życia Polaka w Ameryce. Co pokazał reżyser trzeba zobaczyć osobiście.

Za co film Quentin Tarantino powinien otrzymać Oscary? Argumentów jest wiele, ale ostatnia scena na ranczo to argument nie podlegający dyskusji!

Film jest rozrywką. Multiplexy głównie przyciągają widza na superprodukcje, przyprawione efektami specjalnymi. Sam na takich bywam, kibicuje Avengersom, historiom z serii Star Wars

Quentin Tarantino zabiera takiego widza jak ja w przeszłość. Do czasów gdy zadaniem reżysera było skupić uwagę widza na grze aktorów. By to osiągnąć nie może pracować z kimś pierwszym lepszym. Dwustronna doskonałość (z jednej strony praca reżysera i dobry scenariusz, z drugiej talent aktorów) zamienia kolejne filmy w niezapomniane dzieła. Następny seans, nawet już w domowym zaciszu, pozwala odkrywać te filmy na nowo.

Nietykalni w reżyserii Oliviera Nakache i Érica Toledanooraz, Rzeź Romana Polańskiego to jedyne tytuły z ostatniej dekady, które przychodzą mi teraz na myśl, jakie obok filmów Quentin Tarantino pamiętam i sięgam by bawić się grą aktorów. 

Być może mało to obiektywne, a ilm Quentin Tarantino pozbawia mnie resztek trzeźwego spojrzenia na świat filmu. Nie jestem też żadnym znawcą i sam wybieram na co chodzę do kina, a na co nie. Jednak co do jednego nie mam wątpliwości Pewnego razu… w Hollywood trzeba zobaczyć!

___

Film Pewnego razu… w Hollywood, tytuł oryginalny Once Upon a Time … in Hollywood, reżyseria i scenariusz Quentin Tarantino, Produkcja USA 2019