Powrót do przyszłości czyli koncerty 1998 vs 2018


W 2018 roku minie 20 lat od prawdziwej burzy koncertowej. Głównie w katowickim Spodku dane było mi zobaczyć plejadę światowych gwiazd rocka i heavy metalu. Gdy okres ten naciągniemy wstecz i ustawimy się na dacie 31 października 1997 roku to od tej chwili generuje się imponująca lista imprez i nazw.

Dzień przed wszystkimi świętymi odbył się Metal Hammer Festival. Wystąpili wówczas Acid Drinkers, Bruce Dickinson, Kreator i Megadeth.


Wróciłem do Spodka 26 lutego, na koncert Jimy Page & Robert Plant. Jeżeli pamięć mnie nie myli to już wtedy ogłoszono daty czerwcowych imprez w Katowicach. Budżet kazał mi z bólem serca odpuścić kultowy festiwal Metalmania 1998. Serce ściskała z żalu na myśl, że opuszczę taki skład.


Już wtedy nauczyłem się, że nie można się podawać, a nadzieja umiera ostatnia. Choć z drugiej strony zupełnie zapomniałem o wysłanej kartce pocztowej na konkurs ogłoszony w magazynie Metal Hammer. Dwa dni przed imprezą zadzwonił telefon stacjonarny. W słuchawce damski głos oznajmił, że dzwoni z Metal Mind Productions i chciał mnie poinformować o wygranym bilecie.

28 marca 1998 roku stawił się w kasie obok Spodka i odebrałem nagrodę. Dzięki temu na osobistej liście wykonawców, których zobaczyłem na żywo mogłem dopisać Gorefest, Hammerfall, Dimmu Borgir, Therion, The Gathering, Vader, Morbid Angel oraz Judas Prirest!

Po udanej edycji Metalmanii oczekiwałem spokojnie na czerwiec. Planów było wiele. 10 czerwca 1998 roku w Spodku wystąpił Black Sabbath! Rolę supportu specjalnie wykonał Helloween.

Trzy dni później, w zapomnianym już katowickim klubie Midnight Express zagrał Acid Drinkers w ramach promocji płyty High Proof Cosmic Milk.

Wtedy nie przypuszczałem jeszcze, że za chwilę zobaczę ekipę Titusa i Licy w Spodku. Poznaniacy rozgrzali publiczność przed Deep Purple. Koncert miał miejsce 24 czerwca 1998 roku.

Po wakacjach znów nadarzyła się wyprawa do katowickiego Spodka. Kolejna światowa gwiazda zawitała do Polski. Choć jej blask w tym czasie przybladł z racji braku Bruce Dickinsona to koncert Iron Maiden z Blaze Bayleyem wspominam dobrze.

Przyszedł czas na Slayer! Koncert odbył się 25 października w Spodku. Nie byłem świadkiem incydentu wywołanego tego dnia na koncercie System Of A Down. Natomiast Vader spisał się całkiem dobrze. A sami bogowie thrashu? Wtedy nie było nic do gadania. W końcu to Slayer!

Kolejnego wielkiego wykonawcę zobaczyłem 10 listopada w Krakowie. W Klubie 38 zagrało NoMeansNo. Ich wielkość bierze się z siły muzyki i niezwykłej skromności samych muzyków. To dla mniej jeden z niedoścignionych wzorów bycia sobą wśród muzyków. Ważna data na mojej koncertowej liście.

Trzy dni później, 13 listopada 1998 roku, stałem pod sceną na opustoszałej hali Baildon. Tego miejsca nie ma już na mapie, a swego czasu kilka koncertów zapisało się w historii metalu (Metalmania 1992). Niemal na wyciągnięcie ręki śpiewał, biegał i zagrzewał nieliczną publiczność Bruce Dickinson.

Kropkę nad i było spełnienie marzeń z dzieciństwa. 7 grudnia 1998 roku w Spodku wystąpiło TSA. Dziwny to był skład, ale koncert pomimo dużego opóźnienia wspominam dobrze.

Dlaczego o tym wszystkim wspominam?

Otóż w 2018 roku, gdy pamięcią będę wracał do tamtych chwil sprzed dwudziestu lat, zapowiedziano nie mniej atrakcyjną listę wykonawców. Wcale nie jest powiedziane, że jest już ona zamknięta.

Jak się okazuje nie zawsze to co pierwsze może być najlepsze. Nawet gdy nazywa się Metallica.
Wyraziłem chęć zobaczenia twórców Hardwired…To Self-Destruct w zamkniętym obiekcie. I dostałem to co chciałem. Bilety kupiłem i chyba bardziej cieszył mnie spryt jakim się wykazałem, a przy tym szczęście niż sama wizja koncertu. Wejściówki imienne, to dodatkowy gwóźdź do trumny. Oby panowie rozerwali ja na strzępy i nie było później czego żałować. A może być i to wiele.

Tuż, tuż… Jeżeli spojrzymy na wszystko biorąc pod uwagę jeszcze czwarty kwartał bieżącego roku to wymienić na pierwszym miejscu należy warszawski koncert w hali Koło grupy Helloween. Zachętą niech będzie fakt, że do obecnego składu dołączają Michale Kiske oraz Kai Hansen!

W kwietniu znów wielkie święto metalu w Polsce. Metal Mind Productions posłuchał głosów wokół i chociaż nie można niczego zarzucić tegorocznej Metalmanii, XXIV edycja zapowiada się doskonale. Na szczycie listy ogłoszony został Emperor! W chwili gdy pisze te słowa obok Norwegów w katowickim Spodku wystąpią Asphyx, Kat & Roman Kostrzewski, Destroyer 666, Dead Congregation oraz Xentrix. To będzie prawdziwa gratka dla fanów w Polsce!

W czerwcu, trzynastego, w to samo miejsce zagościć ma Judas Priest w towarzystwie Megadeth! Odpuściłem już sobie złośliwości pod adresem bogów metalu, którzy od kilka lat temu ogłosili pożegnalną trasę, następnie wykpili się ze swych słów. Przy najmniej zbliżająca trasa nie zawiera tych marketingowych bzdur.

Kilka dni później, 26 czerwca, udział w Impact Festival potwierdził Ozzy Osbourne.

W pierwszym dniu lipca w krakowskiej Arenie zamelduje się grupa Deep Purple. Co prawda Polacy mają już za sobą dwa pożegnalne koncerty, ale czy z takiej okazji przeżycia tego wszystkiego jeszcze raz można zrezygnować?

To może jeszcze raz Guns’ N’Roses? Grupa w składzie ze Slashem odwiedzi ponownie Polskę, tym razem południową. 9 lipca zespół zagra na chorzowskim stadionie Śląskim.

W końcówce lipca, 27-go, Kraków gościł będzie kolejną brytyjską potęgę – Iron Maiden! Koncert zapowiadany jest w Tauron Arena. Jeszcze Eddie nie zdąży dobrze po sobie posprzątać, a swoją scenę budować będzie Roger Waters.

Były muzyk Pink Floyd przyjedzie z dwoma koncertami, kolejno w Krakowie 3 sierpnia i 5 sierpnia w łódzkiej Ergo Arenie.

Dodajmy, że pojawiły się przecieki związane z planami koncertowymi grupy Pearl Jam. Zespół także szykuje swoją trasę na okres wakacyjny. Nie będę ukrywał, że ta informacja wywołuje u mnie największy żal o zakupione bilety na Metallikę.

Mało? Dla bardziej otwartych umysłów nadmienię koncerty Depeche Mode (7 luty Kraków, 9 luty Łódź, 11 luty Gdańsk), a kto nie będzie mógł w tym czasie to informuje, że panowie już zapowiedzieli swój udział na Open’er Festival.

To zaledwie wisienka na torcie. Sympatycy koncertów klubowych na pewno także liczyć będą mogli na kolejny udany sezon. W zasadzie to on trwa już od dawna, że wspomnieć choćby tylko ostatnie daty z Testament, Annihilator i Death Angel na czele.

Zatem udanego roku 2018! Zaglądajcie na Girll’em All i wyszukujcie nowości o koncertach.