Nightly Gale


Illusion Of Evil (2005, self-released)
Zabrzański Nightly Gale istnieje od 1996 roku. Ich nazwa istniała w mojej świadomości za sprawą wywiadów udzielonych zinom czy też dla magazynu Thrash’Em All. Dopiero wydanie Illusion Of Evil przyczyniło się do poznania ich twórczości. Ten składający się z czterech rozbudowanych kompozycji materiał (żadna nie schodzi poniżej 12 minut) to kolejny efekt współpracy duetu Sławomir Pyrzyk (wokal, gitara) – Jarosław Toifl (gitara, bas, programowanie).
Illusion Of Evil to wręcz dźwiękowy chłód i ciemność grobowca. Na tyle płytkiego, że ciężar gitarowych riffów będziecie czuć jak byście mieli płytę nagrobkową położoną na własnych plecach. Kiedy już wasz wzrok przyzwyczai się do ciemności, za sprawą elektroniki ujrzycie iluzje, pejzaże, obrazy. One tak naprawdę nie pozwolą na dobre wychłodzić waszego organizmu. Nie pozwolą skoncentrować się tylko na jednostajnych dźwiękach gitary.
Nightly Gale porusza się po obszarach muzycznych gdzie nikomu do nikogo nie śpieszno. Wolno nie znaczy jednak lekko, łatwo. Czy przyjemnie to już kwestia własnego upodobania. Zważywszy, że brzmienie gitar naprawdę ma swoją wagę. Illusion Of Evil to muzyczna podróż do krainy, gdzie czas jawi się jako coś nieznanego. Nie ma pośpiechu. Każda nuta, każde zaśpiewane słowo wydaje się tu być równie cenne.
Wydawało mi się, że konwencja muzyki, którą upodobał sobie Nighlty Gale dawno się wyczerpała. Jej główni przedstawiciele jak np. My Dying Bride próbują z opłakanym skutkiem przypomnieć sobie jak to się robiło, a marketing wydawcy przekonuje, że kolejne ich płyty to nawiązanie do najlepszych ich dokonań z przed lat. Sławek i Jarosław mają ten komfort, że tak naprawdę nie ma jeszcze względem nich wielkich oczekiwań. Tworzą z potrzeby serca i chcą się efektem podzielić z szerszym gronem odbiorców. Illusion Of Evil to nie powielony patent na doom z elementami klawiszy. To coś dużo więcej. Ta płyta to pożeracz czasu, wybredna, bo nie pozwoli abyś w między czasie robił cokolwiek innego. Potrafi jednak odwdzięczyć się z nawiązką. Decyzja, jak zwykle należy do ciebie, ja na twoim miejscu bym się nie wahał. Nightly Gale to nie tylko nieobrobiony diament polskiej sceny. To na dzień dzisiejszy jedna z najważniejszych ekip sceny, która swoje dni wydaje się mieć już za sobą. Widać chyba tylko z pozoru. Skoro inne style wróciły z sukcesem na scenę, oczekiwać należy, że i wróci także doom. Mam nadzieje, że wtedy będzie się mówić także o Nightly Gale. Jeśli więc do tej pory nie mieliście styczności z ich muzyką, Illusion Of Evil jest ku temu najlepszą okazją.
___
Tekst z 2007