Tim Cook. Moralny imperatyw.

Nadchodzi iPhone SE 2020 czyli druga odsłona specjalnej edycji, najbliższej kultowego 4S. Podobieństwa, w przeciwieństwie do doskonałej pierwszej edycji, nie ma już nawet w wyglądzie. Dokąd zmierza Apple i jakie przyświeca sobie cele? Dobrą pretekstem do pochylania się nad firmą ś.p. Steve Jobsa jest książką o jego następcy Tim Cook. Człowiek, który wzniósł Apple na wyższy poziom. Tak wymyślił to sobie autor, Leander Kahney.

Tim Cook został nominowany i namaszczony przez nieodżałowanego założyciela Apple. Czy zajął jego miejsce? Nawet sam autor książki dochodzi do konkluzji, że Steve Jobs był bardzie dyrektorem do sprawy produktów, wizjonerem, który nad wszystko stawiał sobie cel dać światu innowacyjne rozwiązania. Jego następca w zasadzie zajmuje się dalej tym, co robił gdy żył jeszcze twórca Apple. Najważniejszą kwestią po śmierci Steve’a było kto ma stanąć na czele. Tą rolę objął Tim.

Czy od chwili przejęcia steru Tim Cook zrewolucjonizował jakiś obszar naszego życia? Moja odpowiedź brzmi nie. Leander Kahney ma tego świadomość. Dlatego przez większość książki o człowieku, który wzniósł Apple na wyższy poziom mamy do czynienia z raportem, sprawozdanie, które za pomocą liczb (notowania, wyceny, ilość sprzedaży) ma przekonać nas, że nowy szef Apple jest na właściwym miejscu. Cóż, jeżeli od chwili objęcia stanowiska pokierował firmę w takim, a nie innym kierunku, trudno oczekiwać w 2020 roku, że korporacja jest nieprawidłowo zarządzania.

Tim Cook. Człowiek, który wzniósł Apple na wyższy poziom
Okładka książki Tim Cook. Człowiek, który
wzniósł Apple na wyższy poziom

Apple był korporacją. Jednak zawsze było ale. Dziś odmienność próbuje się przypisywać, wręcz na siłę, ukazując pozytywne strony jej działalności. Podaj temat, a specjaliści zaraz podsuną prezesowi odpowiednią odpowiedź. Apple nie wyróżnia się pod tym względem od innych wielkich koncernów. Jeżeli coś robimy źle, napiszcie nam o tym, a my to postaram się zmienić. Czy nie tak należy traktować raporty greenpeace? Wprost nie mogę uwierzyć, że to co pisze ta organizacja ma taki oddźwięk i wpływ.

Leander Kahney przedstawia dowody, że dzięki krytyce zielonych firma Apple zmieniła sposób działania w zakresie pozyskiwania energii elektrycznej, pozyskiwania surowców. Czy Tim Cook zmieniłby podejście do spraw ekologii gdyby nie fundacja G.? Moje zdziwienie w tej kwestii jest równie wielkie jak nie pojęte zasady rekrutacji do pracy w amerykańskich korporacjach. Choć pewnie nie tylko Stany Zjednoczone przeżywają pod tym względem pewien kompleks. Porównywalny do Niemieckiej odpowiedzialności za przyczyny i skutki II wojny światowej.

Nie jestem szowinistą, ani tym bardziej rasistą. Uważam, że jeżeli ktoś jest dobry, najlepszy, w tym co robi, powinien mieć prawo i warunki do realizacji swojej pracy. Okazuje się, że w korporacjach wszystko musi się zgadzać na słupkach. Trochę tych, trochę tych, ci nic nie umieją? Nie szkodzi, musimy podnieść dane w statystykach, nie długo trzeba będzie sporządzić raport. Odnoszę wrażenie, że nawet gdy jesteś lepszy w swoim fachu, nie zdobędziesz pracy, bo takich jak ty, o tym kolorze skóry, płci, czy orientacji seksulanej mamy już nadmiar. Zdaje się, że podobnie odnosiła się do sprawy Denise Young Smith. Wyrażając swoje zdanie w pewnym momencie zniknęła z listy płac firmy Apple.

Tim Cook jest homoksualistą. Nie wiedziałem o tym, bo w zasadzie w ogóle nie interesuje mnie życie prywatne takich person jak on. Swoją orientację seksualną obwieścił światu osobiście. Poruszył tym media społecznością, opinię publiczną i organizację zajmujące się problemem prześladowań na tle odmienności. Czy Steve Jobs zatrudnił Tima dlatego, że w kolumnie geje miał za małą liczbę? Nie sądzę. Człowiek, który wzniósł Apple na wyższy poziom to książka o ni, Timie Cooku, fakt ten został przedstawiony wraz z reakcją świata. Ta na szczęście była pozytywna, pokazując, że świat ma jeszcze inne sprawy niż wyrażanie sprzeciwu wobec czyiś upodobań łóżkowych.

Leander Kahney cofa się w czasie, zabiera nas w rodzinne strony bohatera, wspomina szkołę, wyższą uczelnię i stopnie kariery szkolnej. Tim Cook przeszedł przez swoje życie jak wielu jemu podobnych. Tak było dopóki na jego drodze nie stanął Steve Jobs. Tu nie chodzi o złapanie głębokiego oddechu i ruszenie przed siebie, patrząc na wskaźniki sprzedaży. Trzeba mieć coś w sobie co pozwoli rozpostrzeć skrzydła i pnąć się w górę, nawet gdy z dołu co chwila ktoś próbuje zawrócić nas z obranej drogi.

Nawet siedząc na Olimpie trzeba mieć świadomość, że wyżej jest jeszcze niebo, skąd może spaść na nas pasmo problemów. Takich jak choćby uginanie się pod presją władzy, czy to federalnej, czy wymachujących rączkami mniej lub bardziej wpływowych polityków. Polityka prywatności jaką wyznaje Apple jest ich największym, nienamacalnym atutem. I nie po drodze jej z zabiegającej o łaskę społeczeństwa głowie stanowego mocarstwa, czy innym wielkim graczom Doliny Krzemowej, której być albo nie być uzależnione jest od reklamy.

Wracajmy na ziemię, do miejsca, w którym Tim Cook dotarł i tkwi po dziś dzień. W jego strategii zarządzania nie ma miejsca na odstępstwa od przyjętych norm, które mogą negatywnie wpływać na opinię o firmie, a co za tym idzie spadek notowań. Dzisiejszy prezesa Apple cały czas trzyma rękę na pulsie. Sprawy innowacji, zmiany świata na miarę iTunes, czy iPhone dziś nie są takie proste. W tym jednak rzecz by zaskakiwać. Chyba nie uznacie Apple Watch za rewolucję.

Skoro były zegarki elektroniczne, to podobnie jak komórki z malutkim wyświetlaczem zamieniły się na mini telewizory z lustrzankami, naturalna konsekwencją jest pójście w tym kierunku jeśli chodzi o zegarki. Choć jego sprzedaż znów imponuje to prawdziwie zwycięstwo odniesie ten kto będzie mógł za jego pomocą kontrolować niezbędne do prawidłowego funkcjonowania czynniki, chorych na cukrzycę i inne zagrażające życiu przewlekłości.

Apple trzeciej dekady XXI wieku to firma, dla której nie istnieje już hasło Think Different. Dziś firmy próbuje zadowolić konsumenta. Ten już nie musi zabiegać o jej względy. Wyniki są miarą zwycięstwa, a zwycięstwo to zwycięstwo. Trudno w takiej sytuacji mieć czas na rewolucje. Tim Cook. Człowiek, który wzniósł Apple na wyższy poziom spróbuje przekonać was, że logistyka w firmie jest ważniejsza od produktów. Dokąd to zmierza?

Za wcześnie aby Leander Kahney osiągnął poziom choć trochę zbliżony do Isaacson Walter. Zresztą autor książki o Timie Cooku pisał wcześniej o Steve Jobsie. Ciekawe czy sam przyznałby, że dużo lepiej i ciekawiej pisze się o rewolucjonistach, odkrywcach niż doskonałych kierownikach. Nie ujmując nic z życiu Człowieka, który wzniósł Apple na wyższy poziom sukces zamierzonych celów nie jest tak ciekawy i ekscytujący jak rozpakowanie przed dekadą MacBooka czy iPhone 4S.


Książka Tim Cook. Człowiek, który wzniósł Apple na wyższy poziom, autor Leander Kahney, tłumaczenie Magdalena Witkowska, wydawnictwo SQN, Kraków 2019
[1] – tamże, s.342