Guns N’Roses


Appetite For Destruction (1987, Geffen)
Młodzieńcza witalność i bunt! Bunt jednakże nie stricte punkowski, a taki z wczesnej działalności Rolling Stonseów, na ten przykład. Przy zaczynającym się wówczas zalewie plastikowej muzyki z pod znaku makijaży i lakieru do włosów debiut wręcz wyśmienity! No i Slash. Jego doskonała, luźna gra sprawiła, że trafił on do panteonu moich ulubionych gitarzystów. Czy zdarzy się jeszcze w dziejach rocka tak oryginalny debiut? Wątpię.

G N’R Lies! The Sex, The Drugs, The Violence, The Shocking Truth (1988, Geffen)
Na tej płycie wyróżniają się przede wszystkim akustyczne ballady. Spokojne, ale z finezją. Slash nie potrzebuje wzmacniacza aby zagrać z sobie tylko znanym wdziękiem i polotem. Warto posłuchać. To ponoć od tej płyty zaczęły się mnożyć akustyczne ballady na płytach co bardziej długowłosych muzyków buntowniczego rocka.

Use Your Illusion I (1991, Geffen)
Use Your Illusion II (1991, Geffen)
O to dojrzałe Guns’N’Roses. Osiągnęli szczyt swoich możliwości. Nagrali wyśmienite utwory, zagrali trasę koncertową i cały najlepszy skład poszedł w rozsypkę. Nie dziwię się. Wg mnie nic lepszego już się nie da nagrać, rozsądnie jest więc robić coś pod innymi nazwami. Wciąż porywająca, żywa i co ważne – szczera muzyka rock’n’rollowców z Californi. Gorąco polecam.
Dwójka wydana została w tym samym dniu co jedynka. W zasadzie to można by napisać o niej to samo co o jedynce, bo to dalszy jej ciąg. Równie porywcza i powalająca.
___
Tekst z 2001

Live Era ’87-’93 (1999, Geffen)
Ta płyta miała jeden cel – sprawdzić czy istnieje jeszcze zainteresowanie zespołem. Zespół w zmienionym składzie szykuje się do come backu z wielką pompą. Ale z tej pompy nie wychodzi jej jak na razie (lipiec 2002) nic. Inna sprawa, że płyta sama w sobie jest godna polecenia. Są tu bowiem zapisy koncertów jakie zespół dał w okresie swej największej chwały. Wokal Axl o ile do wybitnych nie należy to nie wątpliwie w wersji live wydaje się o wiele bardziej przekonujący i rockmeński. Jednak fakt dla którego naprawdę warto mieć tą płytę w swojej kolekcji to Slash – czyli gitara. Wspaniałe pełne emocji solówki. Zbiór kompozycji to czysty the best of, zatem kolejna ciekawa składanka, dla tych którzy nie mają nic Gunsów w domu, ale i dla oddanych (bardziej lub mniej) fanów. Utwory brzmią nie raz jeszcze bardziej przekonywująco niż na płytach studyjnych, a publiczność dodaje im tylko smaczku. Dobre podsumowanie działalności. Bo przy najmniej ja na nic więcej nie liczę.
____
Tekst z 2001