Exlibris


Znamię (2004, demo, self-released)
Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek dane mi będzie skojarzyć czyjkolwiek materiał z największym kiczem polskiego rocka płytą Mania Szybkości zespołu Fatum. A jednak, choć pewnie zupełnie nie świadomie dla tego młodego zespołu jakim jest Exlibris. Tak naprawdę zmyliła mnie okładka. Spodziewałem się tu raczej hymnów pochwalnych w stylu Nightwish, co też nie ukrywam nastawiało mnie sceptycznie, a dostałem coś z czym walczyli recenzenci polskich magazynów muzycznych w latach osiemdziesiątych. Najbardziej tyczy się to Piotra Voltan Sikora i brzmienia jego klawiszy. Niestety polskie teksty też nie ratują całości. Skąd ta inspiracja? Ja wiem gra się przede wszystkim dla własnej przyjemności, ale już prędzej z taką twórczością na weselne imprezy niż rockowe sceny. Proponuję przeanalizować przykład choćby Next Of Kin, którzy będąc na podobnym etapie co Exlibris potrafią bardziej zaciekawić, a co najważniejsze nie wywoływać skojarzeń z czymś najgorszym. Start nieudany, choć słychać potencjał. Jeśli kolejna sesja przyniesie podobne efekty, to cóż, ale niestety nie warto zawracać sobie głowy zespołem Exlibris.
____
Tekst z 2005

Skyward (2006, self-released)
Na początek należą się brawa grupie Exlibris za uparte dążenie do postawionych sobie celów. Jednym z jego punktów jest wydany własnymi siłami krążek Skyward. W tekturowej opakowaniu, może z niezbyt ciekawa okładka, kolorystycznie ładnie się prezentuje i przyciąga do siebie, a to duża zaleta. Nikt jednak nie kupuje płyty jako elementu dekoracyjnego, przekonać musi nas do tego muzyka i w tym momencie mamy pod górę niczym tajemnicza postać z okładki wspinającą się po tych skalistych schodach.
Otwierający Skyward wstęp The Last Stand za sprawą gitary Damiana Lechmańskiego automatycznie budzi skojarzenie z solówkami Piotra Grudzińskiego z Riverside. Od razu podkreślę, że jego gra stanowi najciekawszy element tego CD. W tej niespełna minutowej miniaturce nie wzbudza kontrowersji keyboards Piotra Sikory. W dalszej części jego instrument to najmniej rozwojowa część muzyki Exlibris. Nie chodzi o sam rozwój Piotra, a raczej jego zmysł w doborze brzmień. Nadal przywołują one skojarzenia z polskim rockiem lat osiemdziesiątych.
Zespół wyszedł poza granice polskich skojarzeń. Począwszy od Enslaved rozpoczyna się mocna rockowa, by nie powiedzieć power metalowa jazda z fińskim napędem. W głównej mierze jest to zasługa tego w jak zespół wykorzystuje w swojej muzyce biało czarny parapet. Sposób w jaki śpiewa Joanna Borecka też ma wiele wspólnego z tym co króluje ostatnio na listach w tamtym kraju. Z drugiej zaś strony robi się trochę klimat śródziemnomorski, od choćby za sprawą Galleon, kojarzącym się z twórczością Rhapsody. Zresztą echa tego zespołu przewijają się co jakiś czas na całym materiale. W przypadku wspomnianego Galleona melodia przypomina Over The Hills And Far Away, utwór Gary Moora, który swego czasu przerobił Nightwish. I tak można bawić się w skojarzenia, wpływy, naleciałości. Skoro jednak zespół nie udawania na siłę, że odkrył nowe horyzonty, to zabawę w to mi przypomina pozostawiam potencjalnym nabywcą tej płyty.
Exlibris małymi kroczkami idzie do przodu. Słychać rozwój kompozytorski w stosunku do demo Znamię. Precyzyjniej też określa się kierunek jaki obrał zespół. Wydaje mi się jednak, że jeżeli progres ich muzyki będzie postępował w takim tempie to znów odczują na plecach powiew stęchlizny. Skyward choć pozbawiony oryginalności, niesie z sobą melodyjność i młodzieńczy zapał. Osoby, które prócz cięższego brzmienia lubią też pośpiewać refreny wspólnie z zespołem, mogą zainteresować się tym wydawnictwem. Cenne o tyle, o ile pozbawione jeszcze rynkowej koniunktury i marketingowych zagrywek, co nie rzadko zdarza się przy tego typu muzyce w bardziej oficjalnym obiegu. Od fanów dla fanów, jeszcze amatorsko, choć już z profesjonalnym podejściem.
___
Tekst z 2006