Bumerang stresu w odcieniu szarości

Chodzą po ludziach przypadki, a jestem przypadkiem rzadkim.
Czy ja mówię rzeczy niemożliwe? Dla mnie to rzeczy są prawdziwe.
 [1]
Bo weźmy taki przypadek, że trenujesz i podnosisz swoją poprzeczkę osiągnięć. Dziś nie dałeś rady, ale za dzień, dwa na pewno się uda. Stała, regularna praca nad sobą, czy to pod względem fizycznym czy też umysłowym prowadzi do lepszych efektów. Mobilizacja i konsekwentność. I ładnie, ale co ze stresem? Siedzi w człowieku i w zasadzie od jego samego zależy na ile jest uodporniony. Szczególnie w robocie. Umiejętność sprawnej organizacji pracy to jedna sprawa, ale wcale znowu nie tak mało ważna. To czy śpisz spokojnie, wstajesz uśmiechnięty, wchodzisz do pracy, a następnie ją opuszczasz i zapominasz o niej, jest następstwem od początku, działania całkowicie według własnych słuszności i sumienia. Przyzwoliłeś na coś wcześniej wbrew sobie? Miej świadomość, że kiedyś ten bumerang wróci i uderzy z taką samą siłą jaką, mimo wewnętrznej walki, pchnąłeś go przed siebie. Oto ziarno jednego z gatunków stresu.
Gdyby tak się zastanowić co jeszcze uczyniłem wbrew własnej uczciwości, na co musiałem przyzwolić i teraz obracać nieustannie głowę rozglądając się za kolejnym wracającym bumerangiem to padłbym z wewnętrznego wycieńczenia. Idzie się więc przez życie aż tu nagle bach! I jak długi wykładasz się na ziemię. To czy z niej wstaniesz i czy o własnych siłach jest już odrębną sprawą.
Sposobem na dobry sen jest ustanowione prawo, wszelkie instrukcje i procedury. Trzymaj się ich, a w śnie będziesz biegać po zielonych łąkach. Uczciwość i nie zmącony rachunek sumienia. Co gdy zostanie podważona? Wtedy będziesz się budzić ze świadomością, że wrzucono cię do worka z napisem brak zaufania. Czas oczyści z zarzutów i wierzyć trzeba w sprawiedliwość. Nie zrobiłeś niczego w czym postawiono zarzuty? Śpij spokojnie.
___
[1]- Kazik Staszewski, Makabra