Therion – Leviathan


Zdarza mi się przedłużać wstęp tekstu o danej płycie jak rozpalanie grilla bez grama wiatru. Postaram się więc szybką rozpałkę jeśli chodzi o Therion Leviathan.

Zatem do sedna. Klasyki Therion to Theli i Vovin. Wszystko co potem to wzloty i upadki. Słuchałem, ale dawno nie odtwarzałem i na dobrą sprawę nie wiele z tego pamiętam.

Na Leviathan trafiłem przypadkowo. W zasadzie na recenzje, w której określono płytę przepełnioną przebojami. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Czy skorumpowany rogaty lubi jeszcze operę? Muzykę symfoniczną? Daruje sobie.

Strzelić focha, zebrać kasę i z kapelą ruszyć w trasę.

Therion stanął na rozdrożu. Wybrał drogę ambitniejszą. Nie wiem, czy przy tym wszystkim nikt nie myślał i zajął się sztuką. Czy ktoś popełnił błąd w planie.

Therion to uznana marka, ale nie oszukujmy się, w przeciwieństwie do takich produktów jak Nightiwsh czy Within Temptation dotarli pod ścianę. Tamci zdążyli się skłócić, zrobisz roszady składowe, wysprzedawać pełne hale. A Twórcy Theli?

Nie zależnie czy na płytach Therion było więcej orkiestry lub arii operowych, nie szło to w parze z komercyjnym sukcesem. Pewnie nie jeden wydawca chciałby mieć ich w swoim katalogu i pewnie nie jeden organizator chciałby widzieć ich logo na plakacie swojego festiwalu. Poza tym Christofer Johnsson z zespołem niezawiele może jeszcze osiągnąć.

Leviathan

Czy zmieni to nowa płyta Leviathan? Czy nie za późno na taką muzykę? Nigdy nie jest. W czasach gdy streaming panuje nad jakimkolwiek fizycznym nośnikiem muzyki, trudni będzie się chwalić wynikami sprzedaży. Muzykę weryfikują występy na żywo. Nie konieczni musi iść w parze z wysoką frekwencją.

Therion dzięki Leviathan ma szanse stać się zespołem na miarę swoich wychowanków. Ta płyta to hit za hitem. Symfoniczne cacko, splecione z ariami operowymi, do tego niemal filmowe aranżacje. Jest z rozmachem, ale bez nadęcia. Słucha się przyjemnie od początku do końca.
___
Therion Leviathan, wydawca Nuclear Blast, 2021