Skatowane sprawy


Kat Metal And Hell
Okładka płyty Kat Metal And Hell

Wyraziłem kiedyś opinię, że grupa Kat to dla Śląska takie samo dziedzictwo kulturowe jak zespół Dżem czy Kaliber 44. Możesz lubić lub nie, ale z faktem tym trzeba się pogodzić.

Tylko, że mowa o Kacie z Romanem Kostrzewskim za mikrofonem. To płyty z jego udziałem są ikoną polskiego metalu, uznawane za wpływowe także poza granicami naszego kraju.

Czy Kat to Roman Kostrzewski? Dla mnie tak. Znów chcesz czy nie, to jego osobowość czyni ten zespół oryginalnym, wyjątkowym, nadając mu status legendarnego.

Zgadzam się, sam, bez kompozycji nie byłby historią. Za nią stoją też Piotr Luczyk i Irek Loth, najbardziej kojarzeni z nazwą grupy. Problem w tym, że pan Piotr odstawił się na boczny tor i stamtąd próbuje ruszyć na podbój świata.

Gdy ukazała się płyta Mind Cannibals napisałem do pana Piotra list otwarty. Jeśli dobrze pamiętam odniósł się do niego w wywiadzie dla portalu onet.pl.

Ostatnio znów zabrał głos, przedstawiając swój punkt widzenia na temat polskiej, światowej sceny. Trudno nie odnieść się do jego wypowiedzi. Samo Uważajcie! nie wystarczy! Grupa Kat szykuje się do wydania nowej płyty, dla zachodniego wydawcy, bo chyba tylko tam jest zrozumienie.

Piotr Luczyk w rozmowie z redaktorem Problemy polskiego rynku muzycznego wykłada kawę na ławę. Nikt go nie lubi, wszyscy przekręcają historię, tylko on, to moje osobiste wrażenie, jest prawdziwym członkiem Kata, najlepszym gitarzystą. My słuchacze się nie znamy. Koniec, kropka.

Grupa Kat &Roman Kostrzewski gra na sentymentach. Robi to co większość leciwych muzyków, którzy twórczość cieszy się szerokim uznaniem wielu pokoleń. Jej lider, w przeciwieństwie na przykład do Axl Rose, ma to coś, co przyciąga tłumy. Najlepszy dowodem to występ na Metalmania 2018.

Skoro przy Guns N’Roses jesteśmy to ich udany powrót stał się faktem gdy połączyli ponownie siły z Slashem. W przypadku Kata tak nie będzie. Odkąd w zespole Kat & Roman Kostrzewski jest gitarzysta Jacek Hiro proszę opatrzność by ten stan trwał wiecznie. Żadnych zmian i powrotów! To nowa energia i moc!

Kompozycje Kata to dziś klasyka. Obecny skład Kat & Roman Kostrzewski gra je porywająco na żywo . Jeśli znajdziesz się pod sceną na koncercie Kata gdzie na gitarze będzie grać Piotr Luczyk nie tęsknij za Romanem!

Nigdy nie mów nigdy i muzyczny show business udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych. Na reaktywacjach i sentymentach zarabia się najwięcej. Kat pochodzi z Polski i podejrzewam, że zasilenie kont sześciocyfrowymi kwotami nie grozi muzykom starego składu. Cóż, chwała bogu!

Wracając do wywiadu z Panem Piotrem. Świat docenia jego twórczość, choć on sam nie jest z tego powodu doceniony. Wnioski nasuwały się już przy okazji wydania płyty Mind Cannibals. W rozmowie gitarzysta stwierdza, że Polacy nie umieją grać, komponować, bo nikt nie odniósł sukcesu na miarę… Nothing Else Matters. Rozumiem już żal muzyka do swojego ex kolegi z zespołu. Zamiast być blisko siebie ten tylko o piekle, szatanie i nic innego się nie liczy. I jak tu odnieść sukces?

Wspomniana płyta Mind Cannibals nie poprawiła notowań grupy Kat Piotra Luczyka. Czy nadchodząca zmieni ten stan rzecz? Zespół wydaje ją zagranicą zobaczymy jakim echem się odbije.

Narazie odbija się po lekturze Rozmowa o polskim rynku muzycznym z Panem Piotrem Luczykiem [KAT]. Przypieprzać się do polskiego odbiorcy, którym sterują media, ślepo wykupuje stadiony na występy zagranicznych gwiazd. Na polskie pewnie nie chodzi, bo pewnie stąd przekonanie, że polscy wykonawcy nie wyprzedają koncertów.

Można zgodzić się z nierzetelnym podejściem Antyradia oraz wydawcy Mystic Production w zakresie historii Kata i Kata Romana Kostrzewskiego, przypisując tej drugiej nazwie wydanie płyty 666. Wydana pod tą nazwą została kopia nagrana ponownie. Sam też nie wiem po co to komu i na co?

Piotr Luczyk milczy, a gdy już coś powie to wylewa się z niego gorycz. Wszyscy są źli, nikt nie chce uznać Mind Cannibals za wydawnictwo kultowe, ciągle mówiąc Kat mamy na myśli Roman Kostrzewski. Wokalista aktywnie działa, koncertuje, jest personą szanowaną i lubianą. Gitarzyście ciężko się z tym pogodzić.

Cieszę się, że słyszałem utwory Kata na Metalmanii 2018 i to w doskonałym wykonaniu. Trzymam kciuki za ekipę Romana Kostrzewskiego. Panu Piotrowi zaś życzę wszystkiego dobrego, najlepiej pod inną nazwą. Może Adrenalina? Nie wypali? Gdy jej brakuje to nic się nie udaje. Nawet granie.