Reklamacja

Jeden z banków działających na polskim rynku finansowym w swej ostatniej reklamie telewizyjnej nazwał swoją ofertę po imieniu. Spacerująca rodzina zwraca się z pytaniami do przypadkiem napotkanego mężczyznę. Po chwili pojawia się jego syn, który nazywa wszystko po imieniu. Państwo są ostrożni przy wyborze swojego konta osobistego/oszczędnościowego/kredytowego?
Mnie za to na kolana posłał nowy model samochodu w klasie C niemieckiego producenta. Szyk i elegancja połączona z praktycznością. Polecam uwadze szczególnie wersję kombi.
Tyle reklam. Chociaż w tej formie, wspomnieć chciałem o tygodniu na nartach. W beskidzkim zagłębiu stoków i wyciągów – mieście Szczyrk.
Pierwszego dnia wjazd krzesełkowo w prószącym śniegu na Skrzyczne. Kiwanie głowami z niedowierzania, że trasy tak zaniedbane. Jeżeli nie była zamknięta to warunki trudne. Do takiego stopnia, że pozostały trwałe ślady na nartach. Raz i ostatni. Przynajmniej na razie, może ktoś przyjdzie po rozum do głowy i zadba o trasy zjazdowe w proporcji do ludzi jakie dają się nabrać i wjeżdżają na górę (każdego następnego dnia widzieliśmy kolejki do wyjazdu na górę).
Kolejne dni, już do samego końca wybraliśmy Juliany czy jak kto woli Salmopol. Przyjęta zasada kto rano wstaje… ten pojeździ na dobrze wyratrakowanym stoku bez kolejek . Taki stan rzeczy można było utrzymać do 10 godziny. Potem cierpliwość w tłumie, zagryzanie warg by nie rzucić mięchem w kierunku niewychowanych. Najważniejsze jednak to pozytywy. Na Salmopolu okazało się, że ma on kolor czerwony. Trasa wierch Pośredniego-Hala Pośrednia, z której ostatni zjazd podczas tego pobytu uważam za najlepszy w swoim wykonaniu, a tym samym najprzyjemniejszy. Druga śnieżna droga Hala Pośrednia – Solisko czyli tzw. Golgota. Spora dawka adrenaliny.
Kto stanął na nartach na jakimkolwiek stoku poza granicami Polski nie pozbędzie się uwag co do organizacji, ale co zrobić? Grunt, że radość z jazdy z sezonu na sezon coraz większa.