Pantera


Cowboys Form Hell (1990, Atlantic)
Kowboje są z piekła czy z Teskasu? Z tego co na filmach pokazują to raczej ta druga opcja. Tak, ale wyjątkiem jest czterech panów. Oni to razem stanowią grupę zwaną jako Pantera. Są z Teksasu i pytanie tylko czy ów stan to piekło? Mimo, że tytuł płyty sugerować mógłby debiut zespołu to w rzeczy samej tak nie jest. Cowboys Form Hell to pierwsza płyta zespołu, o której usłyszała znaczna część słuchaczy. I choć część ich zrobiła to dopiero po zapoznaniu się z następczynią tej płyty to właśnie ten krążek uważa się za tzw. klucz do kariery. Muzyka z Cowboys From Hell to jakby zapowiedź tego co nas czeka w przyszłości, choć zostanie pozbawione tak dużej dawki melodyjno0ści, którą ma właśnie ta płyta.

Vulgar Display Of Power (1992, Atlantic)
Nie ma się co zastanawiać czy zespół zrobił analizę błędów poprzedniej płyty. Według mnie rozgrzany koncertami wszedł po prostu do sali prób i zagrał to co mu w duszy grało, a że zagrało pięknie to i płyta wyszła piękna. Odtąd Pantera stała się wzorem dla wielu kapel, a to za sprawą własnego brzmienia gitar. Na Vulgar… zespół znakomicie wywarzył dawkę melodyjności z brutalnością muzyki. Muzyki, która uderza prosto w twarz (patrz okładka) nawet nie wiesz, w którym momencie (doskonałe budowanie nastrojów przez wokalistę Phila Anslemo). O zespole zrobiło się głośno i stał się on za sprawą tej płyty jedną z najważniejszych grup metalowych pierwszej połowy lat ’90tych.

Far Beyond Driven (1994, East/West)
I znów zespół miał własną wizję swojej muzyki. Jeszcze większa kompresja dźwięku, która miałaby nas za zadanie zmiażdżyć. Większa część materiału traci przez to. Utwory są bez duszne, nie ma w nich tego co było na doskonałej Vulgar Display Of Power. Cóż na szczęście całość kończy Planet Caravan z repertuaru Black Sabbath, który został genialnie odegrany, a co ważniejsze przepięknie odśpiewany przez Phila, to daje nadzieje na przyszłość, że jeszcze usłyszymy i te łagodne nuty śpiewane przez niego.

The Great Southern Trendkill (1996, East/West)
Panowie zwolnili tempo. I dobrze. Jad jednak pozostał (choćby na okładce). Po trzech płytach innych od siebie, ta jest jakby kalką swych poprzedniczek. Zaleta czy wada? Jeśli nawet zespół zrezygnował z dalszej kompresji i większej brutalności, to jakakolwiek próba nagrania lepszej płyty Vulgar Diasplay Of Power zawsze spali na panewce. Tamta płyta miała swój czas i swoje miejsce. Southern… zatem jawi się jako kolejna płyta dla oddanych fanów. Oni przyjęli ją do świadomości, reszta nie musi tego robić na siłę.

Official Live: 101 Proof (1997, East/West)
Pantera polskich fanów nie rozpieszcza. Może nie tylko nas. Tam gdzie jeszcze nie dojechała z ciężarówkami sprzętu, dała 100% dawkę koncertu na krążku. Powinienem się cieszyć? Ano skoro czekam na ich występ w naszym kraju z niecierpliwością to tak właśnie powinno być. Nie jest. Ta płyta drażni. Brzmienie denerwuje. Wybaczcie, ale podchodziłem do jej odsłuchania kilkukrotnie. Kiedy muzyka cichła, czułem ulgę. Czym to tłumaczyć? Trudno powiedzieć, zważywszy, że na zobaczenie ich na żywo nadal mam ochotę. Może kiedy to się już stanie inaczej spojrzę na tą płytę? Póki co wolę Cowboys… i Vulgar… Wam również polecam.
___
Tekst z 2002