Memorandum

18 września wylądowaliśmy na lotnisku w Pyrzowicach. Pierwszą informacją o tym co dzieje się w Polsce była wiadomość o tarczy rakietowej, a raczej jej braku. Stany Zjednoczone wypięły się na nas. Czy potrzebna nam była ta tarcza, czy nie, i po co w zasadzie nam ona, nie będę się zagłębiał w tej chwili.
Focus Historia jest jednym z patronów medialnych czwartej części cyklu Lodołamacz Wiktora Suworowa – Ostatnia defilada. W oparciu o tą książkę miesięcznik zamieścił w maju artykuł rozważający powody nie odebrania przez Stalina Defilady Zwycięstwa w 1945 roku na Placu Czerwonym. Była to zachęta do kupna.
Od czasu przeczytania luźnej biografii Stalina jego postać przyciąga moją uwagę.
Stalin jako największy polityk naszego wieku…[1]
W zasadzie tak mógłbym o określić, bo czym innym jest polityka, czym różni się ona dziś od tej, która prowadzona była w pierwszej połowie XX wieku? Większe skrupuły? Moralność? Uczciwość? Jedność i solidarność? Frazesy będące sloganami na etykietkach opakowań, w których mieści się ta sama zgnilizna, zakłamanie, machlojki i kombinacje. Dawno temu oduczyłem się postrzegać politykę przez ekran telewizora czy prasę. Nikt ci prawdy nie powie. Sam musisz otworzyć swój umysł, spojrzeć na to realnie i nie zaszkodzi przy tym mieć odrobiny podejrzenia, czy przypuszczeń. Życie pokazuje, że niewiara w stosunku do politycznego bagna ma swoje uzasadnienie. Dowodem najlepszym informacja o tarczy.
W TVN24 natknąłem się na stwierdzenie, że ta zagrywka amerykanów na politycznej szachownicy nastąpiła 17 września. Data od kilku lat chyba ważniejsza dla Polaków niż ta z 8 maja. Więc rosyjscy znawcy polityki wpadli na świetny pomysł by nie było za dużo gadania o tym i z pomocą przyjaciół z USA obwieszczono decyzję co to rakietowej zapory. Teraz polityczni nieudacznicy mogą się obwiniać kto zawalił, czyja to wina, komu się nie nastawiono z tyłkiem, komu za mało posmarowano. Udało się doskonale. Kto wyszedł na idiotów?
Ludziom, którzy po Stalinie kierowali Związkiem Radzieckim, a obecnie rządzą Rosją, bardzo potrzebne jest zmienienie ludzi w bydło.[2]
Słuszna to uwaga zaczerpnięta z czwartego tomu Lodołamacza. Dodałbym, że nie chodzi tutaj tylko o lud rosyjski, ale cały świat.
Ostatnia defilada to mój pierwszy kontakt z piórem Witkora Suworowa. Wspomniałem już na Today for Tomorrow, że nie tego spodziewałem się po tej książce, a rzecz dotyczyła w głównej mierze rozwlekłego wstępu. Długo nie mogłem przebić się dalej. Postanowiłem jednak się nie poddawać i zabrać ją na urlop. W Tunezji okazało się, że wszedłem w kolejny etap rozważań autora. Tym razem o uzbrojeniu Związku Radzieckiego w czasie II wojny światowej. Siedząc w samolocie powrotnym czytałem dalej. Im bliżej byłem Polski tym coraz bardziej krystalizował się sens całej książki, czyli to po co w ogóle po nią sięgnąłem. Zaznaczę jednak iż nie można przejść od razu do ostatnich rozdziałów. Straci się sens wszystkiego. Wiktor Suworow odkrywa karty, które nie tylko są niewygodne po dzień dzisiejszy dla jego ojczyźnianych polityków, historyków, czy innych pisarzy. Udowadnia nie małą ilość faktów, które nawet najbardziej wybitni nie mieli zamiaru rozgryzać do końca, opierali się na fałszerstwach i zakłamaniach.
Kiedy przeczytałem, że na rozkaz Stalina zmieniano tony dokumentów odebrałem to jako rzecz oczywistą. Inna sprawa, że nawet do głowy nie przyszło mi iż robiono to po kilka razy w każdej sprawie czy wydarzeniu. Rakietowa erekcja i klepanie się wzajemne po pupciach amerykańsko rosyjskich przerwała, niczym stosunek, hormonową burzę zarzutów znawców sowieckiej historii, która czegoś starała się Polsce udowodnić. Pytam się jakim prawem skoro w postkomunistycznych archiwach jest jeden wielki burdel, mętlik i miszmasz. Ktoś liczy na jakieś dowody w sprawie Katynia? Lepiej nie mieć złudzeń. Historia Rosji to dziś i ewentualnie wczoraj. W przedwczoraj winno się im już nie wierzyć. Im czyli politycznej hordzie, bo do ludzi, którym przyszło się urodzić w danych granicach nic nigdy nie miałem. Czemu mieli by być winni? Wszak im na górze chodzi o jedno – by zrobić z nas posłuszne bydło. Nie ważne czy to w Ameryce, Rosji, czy naszym zakompleksionym politycznie kraju.
Pakt Ribbentrop – Mołotow był tak naprawdę sojuszem Hitlera ze Stalinem. Kto tak naprawdę podejmuje decyzje w sprawie tarczy rakietowej? Ktoś pomyśli, że Stany Zjednoczone chciałbym przyrównać do faszystowskich Niemiec. Nie o to chodzi. Rzecz w tym, że i 1939 roku dogadywano się z nami, a następnie za naszymi plecami. Ot, skojarzenie. Ciekawe czy znajdzie się ktoś na miarę Wiktora Suworowa, kto wyciągnie te fakty na światło publiczne.
Ostatnia defilada dała mi spory obraz historii. Nie łatwe to pióro, ale warte poświęcenia i cierpliwości. Mam nadzieje, że za kilka lat poznam na bieżąco jak uczy się dziś historii w szkołach. Swoją edukację mogę wsadzić sobie między bajki. Po prawdziwe fakty mojemu pokoleniu przychodzi sięgnąć teraz na własną rękę. Dobrze, że jest taka szansa. Warto więc z niej korzystać.
 
___
[1]- W.Suworow Ostatnia defilada za W.Mołotow, Prawda
[2]- W.Suroworow Ostatnia defilada