Kazik


Spalam się (1991, Zic Zac)
Prasa pisze o Kaziku jako prekursorze polskiego rapu, on rozgania powietrze rękoma i twierdzi, że żadnym raperem nie zamierzał być. Słuchając Spalam się nie sposób stwierdzić, że wokalista Kult w pewnym (nawet dużym) stopniu inspirował się rapem. Dlaczego płyta odniosła sukces? Po pierwsze dobre teksty Kazika, po drugie doskonała reklama ogólnopolska wywołana skandalem piosenki Jeszcze Polska…, która rzekomo miał obrażać Polski hymn. I tylko choćby ze względu na te dwa powody warto zapoznać się z tą płytą.

Spalaj się! (1993, Eska)
Sporo tej muzyki złożyło się na drugi album Kazika. Muzyka na pewno dojrzalsza, ale i tak bardzo ustępująca tekstom. A te rozwijają tematy z poprzedniej płyty, a więc mamy tu i o miłości, i polityce, i patologii społecznej. Niby nic nowego jeśli chodzi o Kazika, ale jak zwykle ten artysta potrafi zaskoczyć pomysłami. Na przykład jako jedyny Kazik upomniał się o 100 milionów obiecane przez Lecha Wałęsę. Szum był i oto chodzi, no nie? Jeśli komuś mało liryków Kazika niech sięgnie sobie po Spalaj się!.

Oddalenie (1995, SP Records)
Pierwsza płyta Kazika w pełni autorska. Zabawa komputerem, dźwiękami plus teksty. Zaraz po wydaniu tej płyty moją największą uwagę zwracały: Porozumienie ponad podziałami, Oddalenie, Zgredzi, Czy wy nas macie za idiotów, Nie lubię już Polski, Prawo jazdy oraz Komisariat 63 Brooklyn. Z perspektywy czasu dorzuciłbym jeszcze Zarazę, a to za sprawą teledysku, który pojawił się na DVD/VHS. Muzycznie płyta może cieszyć jedynie autora, ewentualnie tych, którzy podobne dźwięki próbują uzyskać w swych domowych zaciszach. Jednakże jak zwykle ważne są tu teksty, a te są tu najwyższej próby.

12 Groszy (1997, SP Records)
Kto nie nucił 12 groszy tylko nie płacz proszę…? Mało jest takich. Kazikowi spodziewanie czy też nie wyszedł hicior jak się patrzy. Temu i owemu dostało się w tekście. Całość trudna do strawienia za jednym podejściem. Zaletą jednak jest jej różnorodność i w zależności od nastroju można zapodać sobie odpowiedni zestaw utworów. Ile zostanie z tej płyty po latach? Dowiemy się gdy czas nadejdzie…
___
Tekst z 2002

Melassa (2000, SP Records)
Cztery pokoje, cztery pokoje… chodzi za mną natrętnie. Takich melodii jest na tej płycie wiele. Płyta zróżnicowana gatunkowo. Minusem jest dla mnie żart Miliarderzy umieszczony nie na końcu, a mniej więcej w połowie. Słuchając materiału na kasecie, idąc ulicą bardziej drażni niż śmieszy. Płyty podpisywane przez pana Staszewskiego tylko imieniem są zapisem chwili obecnej i z wszystkich jego produkcji nie wytrzymują próby czasu. Niestety zapewne i tak będzie z Melessą, Choć na dzień dzisiejszy płyty słucha się bardzo fajnie.
___
Tekst z 2000