Impreza Seatle Party: Generation GAP, 24.09.2004, Chorzów, klub Kocynder


Ubiegłoroczne, grudniowe Seattle Party w klubie Kocynder, zapowiadane było jako ostatnie i wiele wskazywało, że tak właśnie będzie. Jednak już w lipcu tego roku chodziły słuchy, że jednak jest cień nadziei na kolejną imprezę z tego cyklu. 24go września pod klubem w Chorzowie zebrała się nie mała ilość osób. Doprawdy frekwencja godna podziwu. Znajome twarze, już nie tylko z grudniowej edycji.

Jedną z atrakcji był koncert nieznanej mi zupełnie grupy Generation GAP. Pojawili się na scenie około 21. Koncert akustyczny, kameralny, ludzie zgromadzili się pod sceną, większość w pozycji siedzącej przed sceną. Repertuar złożony z kowerów. usłyszeliśmy akustyczne wersje między innymi Alice In Chains, Pearl Jam, Nirvany. O ile brzmienie jako takie, to trzeba w tym miejscu zwrócić szczególną uwagę na wokalistę, a zwłaszcza jego głos. Szczęka poleciała mi do pięt. Nawet pytałem, czy to aby nie z playbacku leci. Nie leciało. Niesamowita barwa, mocna, bliska Eddiego Veddera i Layne Staleya . Słuchało się bardzo fajnie. Zdecydowanie lepszy koncert niż grupy Underground z poprzedniego razu.
Po występie za konsolą zasiadł DJ i zaczęła się zabawa przy muzyce około seattlowskiej. Oprócz numerów znanych najbardziej wtajemniczonym (tak, przyznaje się bez bicia nie zaliczam się do nich), usłyszeć można było choćby klasyków w postaci Led Zeppelin, Jimi Hendrix, czy Deep Purple. O ile ci wykonawcy to jakby ojcowie sceny Seattle, o tyle Faith No More, Rage Against The Machine, czy System Of A Down można było uznać za specjalnych muzyczny gości.
Choć z każdą godziną coraz trudniej było wygrać ze zmęczeniem, humory dopisywały do samego końca. Organizator odniósł kolejny wielki sukces, a fama o tej imprezie rozejdzie się pewnie jeszcze dalej niż Warszawa, czy Olkusz.
Jak informowało hasło na plakacie – oryginalne Seattle Party tylko i wyłącznie w klubie Kocynder. Fajnie było spotkać poraz kolejny ludzi, dla których liczy się przede wszystkim ich ulubiona muzyka.
2004