Festiwal Metalmania 1998, 28.03.1998 – Katowice, Spodek


Judas Priest, Morbid Angel, Vader, The Gathering, Therion, Dimmu Borgir, Hammerfall, Gorefest

Przybyłem do Spodka dosyć wcześnie i to był dobry ruch, bo Gorefest, którego występ chciałem zobaczyć rozpoczął całą imprezę. Niestety na moich dobrych chęciach się skończyło. Występ holendrów wypadł blado, może sama nazwa jeszcze elektryzuje, ale sam zespół ledwo co dogorywa.

Dimmu Borgir miał nie tylko lepsze przyjęcie dzięki swoim wyznawcom, ale ich muzyka wypadła o wiele lepiej od Gorefest. Wplatane wstawki symfoniczne urozmaiciły występ, którego czas jak dla mnie był w zupełności odpowiedni.

Nastęnie zainstalował się Hammerfall, a podczas całego ich występu miałem wrażenie, że oni grają ciągle ten sam utwór. Zbyt monotonne.

Therion mógł się podobać i się podobał. Więcej symfonii niż w przypadku Dimmu Borgir i znacznie większy dorobek płytowy to rzecz jasna większa rzesza zwolenników. The Gathering to dla mnie przede wszystkim Anekee, która urzekła mnie już na początku powitalnym Hallo. Występ ciekawy choć jak dla mnie to ze zbyt dużą dawką stroboskopów.

Potem Vader. Najlepsze przyjęcie, krótki zwięzły występ. Osobista rewelacja wieczoru.

Morbid Angel za to znudził mnie strasznie. Brakuje Davida Vincenta, który wręcz elektryzował swoją osobowością. Sam Trey jakoś nie przekonał mnie swoimi popisami na gitarze. Naprawdę byłem szczęśliwy kiedy występ twórców znakomitej płyty Convent się zakończył.

Gwiazdą najjaśniej świecącą tego dnia był Judas Priest. Solidnie brzmiący, krystalicznie czysty heavy metal. Klasyk za klasykiem. Dobre show z wadą w postaci stroboskopów. Dzień pełen wrażeń, zaliczony do udanych.
___
Tekst  z 2000


Przeczytaj również: