Cathedral


The Garden Of Unearthly Delights (2005, Nuclear Blast)

A jednak jest jeszcze nadzieja. Nie trzeba od razu ścierać kurzu z wyeksploatowanych płyt herosów. Płyty nagrywane w 2005 też posyłają na kolana. Oto jeden z dowodów. The Garden Of Unearthly Delights.
Mój pierwszy kontakt z Cathedral to gdzieś 1991 rok. Jakaś kaseta, której tytułu już nie wspomnę. Wyrobiła mi się opinia zespołu, który potrafi przytłoczyć jak walec. Skracając tą historię wspomnę tylko, że zespół ten cały czas istniał w mojej świadomości, ale nie był obiektem zainteresowania.

Do czasu, aż na jednym forum zacząłem przyglądać się dyskusji na temat The Garden Of Unearthly Delights. Do tego jeszcze lektura kilku recenzji i przyszedł czas sprawdzenia tej płyty na własne uszy. Z ich pomocą słucham i po prostu nie wierze. Nie wiem co kierowało zespołem Cathedral, ale jedno wiem na pewno, wciąż większa wraca moja wiara w to, że można nagrać jeszcze płytę opartą na siarczystych riffach, pełną doskonałych pomysłów. Oczywiście można by się doszukiwać, że to i tamto słyszeliśmy już nie raz, szkopuł w tym, żeby jednak w czasie słuchania pozbyć się tych domysłów i dać się porwać muzyce. Cathedral udała się ta sztuka doskonale. Tym większe należą się słowa uznania jeśli weźmiemy pod uwagę, że mamy tutaj 27-mio minutowy utwór The Garden.

Może ktoś jak ja być podejrzliwy co do tego, że trudno utrzymać słuchacza przez tak długi czas trwania jednego kawałka, a jednak udało się. Progresywna, pełna zmian klimatu kompozycja, którą słucha się do samego końca w oczekiwaniu na kolejne dźwięk. Pozostała zawartość The Garden Of Unearthly Delights sprawdza się równie dobrze.

Czekacie na nowe Corruption? Do czasu premiery Virgin’s Milk zachęcam was do sięgnięcia po propozycję Cathedral. A jeśli mi nie wierzycie sprawdźcie na innych portalach i w magazynach co o tej płycie sądzą inni. Mnie zachęcili, a powyższy tekst niech będzie tylko cegiełką zachęty abyście uczynili podobnie. Nie pożałujecie.
___
Tekst archiwalny z 2005