Albert Rosenfiled


The Best Off (1995, Izabelin Studio)
Zaczęło się tajemniczo. Żadnych nazwisk. Tajemnicza grupa z mroczą okładką płyty.

W TV można było zobaczyć teledysk. Twarze jakbyś skądś znane. I ten głos. Dzięki nie mu można było poznać kto na pewno macza w tym projekcie palce. Płyta zaskakuje przede wszystkim tym, że prawie każdy riff, melodia są już znane dla ucha. Wszystko jednak poukładane w płynną całość. Różnorodny to materiał (od czadu po reggae), ale całkowicie przyjemnie się słucha. Warto sprawdzić samemu.

Twin Pigs (1997, Koch International)
W momencie jej wydania było już wszystko wiadomo. Zespół złożony z samych basistów + bębniarz i kolejna płyta zapewne nagrana pod wpływem sukcesu debiutu. Niestety zabrakło pomysłów. Broni się utwór tytułowy oraz kower Joe Cokera, a reszta? No cóż nie przeszkadza, ale i też nie zachwyca niczym nadzwyczajnym. Jedna z wielu płyt. Tytus mówił o niej lepiej niż o Vile Viciuos Vision jego macierzystego zespołu (Acid Drinkers), wg mnie jest odwrotnie. VVV z przyjemnością puszczam sobie kiedy mam ochotę, a za Twin Pigs jakoś nawet nie tęsknie.
___
Tekst archiwalny z 2000