Singleton Of Dufftown 12YO

Jeżeli piłeś Ballantines Finest, Johnnie Walker, Grant’s to nie możesz mówić, że piłeś prawdziwą szkocką whisky. Szybko dotarła do mnie taka informacja. Prawdziwy smak schotch whisky zawiera single malt, czyli typ whisky wytarzany z jednej destylarni, najczęściej z jednego rodzaju słodu. To zupełne przeciwieństwo blended whisky, którymi określa się wspomniane na początku marki. Są to tzw. whisky mieszane, kilka single malt mieszamy np. z whisky zbożową. Wydaje się proste. Gdyby tak było nazwy najsłynniejszych marek znałoby niewielu. Pozostańmy zatem na degustacji.
Pierwszy kontakt z single malt dostałem w prezencie. Zaoszczędziłem życia stojąc przy regale z tym rodzajem whisky i zachodzeniem w głowę, którą wybrać.
Duża, smukła butelka w kolorze zieleni o niebieskim odcieniu. Duża etykieta z wypisaną nazwą Singleton Of Dufftown 12YO. Właśnie on stał się pierwotnym wyznacznikiem smaku single malt. Kolejna będzie przeważać szale na jej lub swoją korzyść.
Butelka korkowana. Zapach korka intensywny. Wlewamy do kieliszka i po zbliżeniu intensywność ustępuje miejsca łagodności, która szybko przemija. Nawet mocniejsze wdech nie jest w stanie utrzymać dłużej drożdżowo winnej woni.
Barwa jasna, krystaliczna, kusi i przyciąga.
Od pierwszego łyku nie byłem w stanie pozbyć się porównania do Ballantines Finest . Daleki byłem od takiego zuchwałego, wręcz herezyjnego porównania. Jednak wytrawność nie pozwalała mi uciec od początkowego skojarzenia. Każdy kolejny łyk to silne odczucie procentowych (40%) mocy Singletona.
Przyjemna w kontakcie, niezwykle zrównoważona. Powstrzymująca przed następnym nalaniem.
Kiedy na dnie kieliszka pozostała zaledwie kropla zacząłem się zastanawiać jak smakują inne single malt.
Singleton Of Dufftown 12YO mocny, wyrazisty, podkreślający swą obecność. Nie sposób go zapomnieć. Ma w sobie coś takiego co sprawia, że nawet następnego dnia pamięta się jego smak. Wyjątkowość określą inni przedstawiciele gatunku.
___
Alkohol szkodzi zdrowi