Przekrojone Zakopane

Ostatni Przekrój obnaża naszą kolejną chorobę narodowościową, z gatunku psychicznych. Na imię jej Zakopane. Rzecz faktycznie godna zastanowienia jeśli chodzi o masowe ruszenie w sprawie białego szaleństwa. Dlaczego wybieramy to miasto, zwane odważnie stolicą Tatr, leżące pod najpiękniejszymi górami na świecie? Z pewnością nie mały odłamek osób, które popełnia ten proceder masochistyczny zaczynający się od drogi zakopiańskiej, aż po oblężenie stoków, stało na deskach stoków Alp, czy Dolomitów. Prestiż wyróżniający się bezsensownym przepłacaniem?
Tatry są magiczne, niezwykłe, rajskie. Nie zależy mi żeby zryć je ratrakami. Świat się otworzył i warto wychylić głowę po za południową część Polski. Wiem co piszę. Zdarzyło mi się być wczesną jesienią pod Chopokiem i mimo, że szans na pojeżdżenie już nie było infrastruktura zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jeszcze większego zachwytu doświadczyłem w austriackich Alpach. Na lodowcu Kitzsteinhorn, przy błękitnym niebie, nabierałem szlifów narciarskiego fenomenu. Poza tym edukacyjnym stresem nie było żadnego. Niestety tego będą się musieli nauczyć nasi kochani zakopiańscy górale. Na dzień dzisiejszy źle pojęli prawa marketingu i ekonomii. Na zawiści, upartości długo chleba nie upieką. Pamiętam, że rok temu właśnie na austriackim lodowcu ktoś stwierdził, że powinni tam przyjechać nasi gospodarze gór. Żeby zrozumieć i pojąć czym jest gościna, zapewnienie wygody wypoczynku i komfort jazdy. Dożyjemy? Byle do tego czasu nie odwykniemy od wyjazdu do Zakopanego. Osobiście nie wyobrażam sobie nie widzieć Tatr, dlatego daje słowo, że w miarę okazji będę was informował co tam w mieście pod Giewontem słychać.
___
Tekst na podstawie artykułów Welcome in Zakopane/Anna Szulc i Gdzie szus się opłaca/Agata Jankowska, tygodnik Przekrój (nr 3/3369 / 19 styczeń 2010)