Konto 360 stopni czyli coś poszło nie tak

Ciekawość, ciekawość… ze stopnia na stopień.
Wiedziony reklamą dodatkowych 300 PLN założyłem konto w banku Millenium. Swego czasu miałem już konto w tej instytucji. Jednak saldo wtedy nie zwiększyło się powyżej zera. Wszystko za sprawą analityka kredytowego. Doszukał się szczegółów we wniosku i odmówił wypłaty kredytu. Umowa nie doszła do skutku, tym samym karta płatnicza z nadrukowanym koszykiem sklepowym wylądowała w koszu, a rachunek osobisty został zamknięty.

Goodie, będący pod skrzydłami Banku Millenium, namawiał użytkowników do złożenia wniosku o założenia konta. Ta metoda zapewniła dodatkowe 100 PLN do promocji Konta 360 stopni. Kolejne 200 PLN otrzymać można było po spełnieniu odpowiednich warunków. Zasilenie konta kwotą minimum 1000 PLN i co najmniej jedna transakcja kartą płatniczą lub BLIKiem. Tak zaczyna się przygoda.

Promocja założy konto i odbierz nagrodę to impuls do sprawdzenia funkcjonowania innego banku, przede wszystkim na gruncie systemu internetowego oraz aplikacji mobilnej. Czy ich działanie jest możliwe bez konieczności kontaktu z biurem obsługi klienta? Byłoby idealnie.

Data operacji

Zacząłem płacić kartą Millennium Visa Konto 360°. W systemie rejestrowały się blokady, dostępne środki pomniejszały się. W końcu po dwóch, trzech dniach zaczęły spływać pierwsze rozliczenia transakcji. O dziwo na zestawieniach data operacji równa była dacie księgowania, co jest sprzeczne ze stanem faktycznym. Data operacji, czy też dana transakcji to faktyczna data płatności kartą.

Po co się czepiam? Ano, jednym z powodów, dla których po latach postanowiłem jeszcze raz dać szansę bankowi Millenium był Menadżer finansów. Kilka osób wspomniało, że jest całkiem fajny i przyjazny. Jak zatem analizować wydatki skoro operacja wykonana 29 danego miesiąca jest wykazana na zestawieniu (historii operacji) 2 dnia kalendarzowego następnego miesiąca?

Postanowiłem porozmawiać. Odniosło to już skutki w jednym banku, dlaczego więc nie spróbować z Millenium? Wymiana zdań była dosyć długa, nie będę więc zamieszczał tutaj pełnej historii rozmowy na czacie. Jej zapis posiadam w archiwum, na wypadek gdyby ktoś coś kiedyś. Finał całej sprawy ukrócono suchymi stwierdzeniami:

Wykonałem niezbędne limity wpływów i transakcji. W lutym 2020 roku bank wywiązał się z warunków promocji. Na koncie pojawił się wpływ w wysokości 200 PLN. Chwilę potem zjawiłem się w oddziale banku żeby zamknąć rachunek. Pojawiło się pytanie o powód. Opowiedziałem o moich zastrzeżeniach. Panie przyjęły to ze zrozumieniem. Tak rozpoczął się proces wypowiedzenia umowy.

Bank Millenium, w przeciwieństwie do na przykład banków spółdzielczych nie blokuje natychmiast dostępu do konta. Najwidoczniej instytucja myśli, że jeszcze zmienię zdanie. Przez 30 dni od wypowiedzenia umowy mamy więc możliwość pobrania historii operacji, wyciągów. Można samodzielnie rozdysponować nieplanowanymi wpływami, na przykład zwrot z niezrealizowanej transakcji kartą płatniczą.

Wydana do rachunku bankowego karta debetowa również jest aktywna przez cały czas wypowiedzenia umowy. Pomimo, że nie zamierzam z niej już korzystać, saldo równe zero, to również jest to znacząca różnica w stosunku do zamykania rachunku na przykład w banku spółdzielczym. Tli się więc nadzieja, a przed jej zagaszeniem próbuje swych sił konsultant.

Rozmowa telefoniczna przebiega z mojej strony bez zupełnych emocji. Kiedy żadna zachęta nie przynosi skutku, pada propozycja wręcz nie do odrzucenia. Dostanę przez najbliższe pół roku 60 zwrot na mój rachunek jeżeli tylko będę aktywnie korzystał dalej z Konto 360°. Zamiast podskoczyć z radości przypomniałem sobie zmianę zdania gdy okazało się, że nie można darmową przekształcić konta w konto z dostępem do systemu bankowości internetowej. Starej dzieje.

Historia ta miała miejsce w PKO BP gdy dostęp do Internetu nie był sprawą powszechną, proces ten odbywał się dynamicznie, acz nie naturalnie dla wszystkich. Bank Polski postanowił na tym zarabiać i to nie mało, bo za zmianę, która w zasadzie polegała na udostępnieniu rachunków przez system bankowości internetowej liczył sobie 50 PLN. Poszedłem zamknąć rachunek. W oddziale okazało się, że przekształcenie może odbyć się za darmo. Nie skorzystałem.

Podobnie postąpiłem w sprawie Konto 360° w Banku Millenium. Nie pozostałem dłużej klientem banku i druga, dłuższa historia dobiega końca. Pozostaje na stanowisku, że bank błędnie wykazuje w historii operacji transakcje kartowe. Poza tym nie ma szału pod względem funkcjonalności zarówno w systemie bankowości internetowej jak i w samej aplikacji. Ten pierwszy dostęp do rachunku okazuje się rozczarowujący.

Wątpliwość budzi zasada logowania. Bank Millenium przyjął za drugi etap autoryzacji podanie hasła oraz wybranych liczb z numeru PESEL. Nie ma w tym niczego co nie mogłoby blokować dostęp w przypadku ujawnienie pierwszego hasła. Zatem nie autoryzujemy się jednorazowym hasłem otrzymanym na SMS lub w aplikacji mobilnej. Ta druga uniemożliwia również potwierdzenie tożsamości w trakcie wejścia do systemu bankowości internetowej.

Zapewne Bank ma własną interpretacją co do kwestii bezpieczeństwa. Tak jak w stoi w odwecie z płatnościami za pomocą smartfonów z systemem Android. Millenium nie oferuje, w marcu 2020 roku możliwości płatności za pomocą Google Pay.

Do życzenia pozostaje również sprawa połączenia z innymi bankami. Od wejścia w życie PSD2 można mieć dostęp do historii naszych rachunków w innych bankach. I tak Bank Millenium umożliwia wyświetlenie salda na rachunku oraz historię operacji kont prowadzonych w Pekao, PKO BP, Santander, mBank (stan marzec 2020).

Gdy tylko pojawia się taka okazja, szybko sprawdzam jej możliwości. Niestety okazuje się, że historii tej nie dołączymy do Menadżera finansów. Tym samym nie możemy ustawić odpowiednich kategorii dla poszczególnych operacji. Po co więc komu takie połączenie? Wygoda? W aplikacjach mobilnych, po jej uruchomieniu i jednym ruchem możemy się dowiedzieć ile mamy wolnych środków. Logować się z tego powodu do systemu zatem nie ma potrzeby.

Pulpit po zalogowaniu się Millenetu sprawia wrażenie chaotycznego. Może przyzwyczaiłem się do innych rozwiązań, może brakuje mi w nim prostoty, łatwości dostępu. To moje odczucia. Nie zachwycił też analizator finansów, który w zasadzie mógł być największym argumentem do pozostania w Banku Millenium. Historia dobiegła końca. Warto skorzystać czasem z promocji, by przy okazji zysku ocenić, wyciągnąć wnioski czy nasz główny bank, czasem jedyny, w pełni spełnia oczekiwania, a my nie jesteśmy jego sponsorem. Millenium nie podołało temu zadaniu.