Bez przyszłości

W filmie Kariera Nikosia Dyzmy jest taka scena gdzie paru polityków dyskutuje przy wódce o problemach gospodarczych. Zapadają decyzje, które przynoszą korzyści jedynie krótkotrwałe. Nikt się tym jednak nie przejmuje. Pada stwierdzenie, że za parę lat będzie się tym przejmować opozycja.
Nie nazywam premiera pana Donalda Tuska za profesjonalistę. Ludzie, którzy stoją za jego plecami również pozostawiają wiele do życzenia. Mimo to wybieram mniejsze zło.
Polityka niesie za sobą wielką odpowiedzialność. Rządzić powinni ludzie wykształceni i zorientowani w temacie. Z powierzonych zadań należałoby ich sprawiedliwie rozliczyć. Nie mogą zapominać o odpowiedzialności jaka na nich spoczywa.
Wydarzenia z ostatnich tygodni skutecznie zatapiają okręt kapitana Donalda Tuska. Bezkarnie uszły nieudolne poczynania ministra transportu. Nieumiejętność zapanowania nad infrastrukturą kolei pasażerskiej skłania do głośnych okrzyków Hańba! Hańba!
Stołek ministra zdrowia przypominać powinien krzesło elektryczne. Każdy kto na nim zasiada skazuje się na porażkę. Nie da się uzdrawiać ludzi mając chory system służby zdrowia w kraju. Wszystko co w tej sprawie jest robione nie ma żadnym znamion pewności w działania. To wszystko nieudolne próby. Robię krok i rozglądam się dookoła czy nie pęka pode mną lód.
Najtrudniejsze jest jednak prowadzenie spraw finansowych państwa. Osoba na stanowisku ministra finansów powinna być ideałem w tych zagadnieniach. Ideałów nie ma na Ziemi. Więc zespół współpracowników powinien uzupełniać każdy zakres wiedzy związany z planowaniem budżetu i utrzymaniem kosztów kraju na przychodów.
Nie tylko Polska ma problem z pieniędzmi na emerytury. Swego czasu przyjęto systemy ubezpieczeń społecznych, który oprócz tzw. składek pokoleniowych pozwolił na wprowadzenie systemu kapitałowego. Tak powstała struktura składająca się z tzw. trzech filarów.
Pierwsze dwa są poniekąd obowiązkowe. Trzeci z nich jest sprawą indywidualną każdego obywatela. W sprawie I i II filaru rozgrywa się właśnie zacięta debata. Oto nieudolność zarządzania finansami państwa spowodowała, że znaleziono rozwiązanie godne sceny opisanej na początku. W momencie kiedy otwarte fundusze emerytalne w miarę radzą sobie ze składkami odkładanymi na nasze emerytury, minister finansów postanawia odebrać im część składki i załatać nią problemy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Nie znam obecnie instytucji, która wzbudza tak negatywne opinie jak ZUS. Na sam ten skrót ludzie reagują w sposób niecenzuralny, czy wręcz agresywny. Nikt nie próbuje nawet zatrzymać kosztów jakie ponosi ta instytucja. Wchodząc do ich siedzib na sam widok można czuć się już onieśmielony. Jeszcze szybciej urzędnicza klika sprowadzi nas na do odpowiedniego poziomu wskazują gdzie jest miejsce i jaka jest nasza rola w społeczeństwie. Sprzeciw społeczny aby oddać ZUSowi jeszcze więcej pieniędzy kosztem towarzystw emerytalnych jest zupełnie zrozumiały.
Odnieść można wrażenie, że Platforma Obywatelska zaczyna być znudzona władzą. Kiedy trzeba naprawdę działać okazuje się, że jest partią nieudolną, szukającą najprostszych rozwiązań. Zaś rada ministrów to grupa osób nie przejmująca się konsekwencjami swoich czynów. Krótkowzroczne patrzenie w przyszłość wyostrzone na swój własny interes. Kosztem podatników dorobić się i ustawić na przyszłość. Nie ma takiego prawa wykonawczego, który kazałby im rozliczyć się w 100% ze swoich działań. Szczególnie tych, które pogrążają państwo i ich obywateli. Tyczy się to wszystkich ugrupowań politycznych i rządów.
Kiedy więc obecny minister finansów, pan Jacek Rostowski, w drwiący sposób wypowiada się na temat profesora pana Leszka Balcerowicza traci cały szacunek w moich oczach. Dopóki profesor pan Leszka Balcerowicz chce wypowiedzieć się na temat finansów tego kraju dopóty powinno się wysłuchać go uważnie. Boli i przeszkadza gdy tak doświadczony ekonomista i finansista wyraża głośno krytykę na temat tak ważnych działań. Podważać jednak jego opinię w sposób jaki zrobił minister finansów świadczy o słabości. Rząd Donalda Tuska dokonuje działań, za które odpowie społeczeństwo. Wybraliśmy i poniesiemy konsekwencje naszego wyboru. Wybrany jednak powinien wiedzieć, że powierzono mu sprawowanie władzy. Władza jednak to nie tylko piłka nożna, krzyż, program Tomasza Lisa. To także odpowiedzialność. Brakuje jej polskim politykom. Mając władze w rękach nikt nie ukręci sobie sam na siebie sznura. Koło zamknięte. Płaćmy stawki i dalej przyglądajmy się jak nasze pieniądze są trwonione. Nie bądźmy jednak obojętni gdy politycy mówią, że troszczą się o naszą przyszłość na emeryturze. Troska to u nich pojęcie równe egoizmowi.